czwartek, 6 lutego 2014

Harry Styles

 Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Podeszłam do drzwi balkonowych, otworzyłam je i podeszłam do barierki. Oparłam się o nią i wzięłam do płuc głęboki haust powietrza, jednocześnie napawając się ciepłym powietrzem i śpiewem porannych ptaków. Mama miała rację, dobrze zrobi mi pobyt na wsi. Wyciągnęłam z kieszeni piżamy czekoladowe Black Devil i zapaliłam. Przez dobre kolejne 10 minut rozkoszowałam się czekoladowym smakiem, zgasiłam papierosa i wróciłam do pokoju aby przebrać się, umyć zęby itd w skrócie; codzienna "toaleta". Gdy byłam już gotowa, zeszłam na dół zjeść śniadanie. W kuchni siedzieli już wszyscy współlokatorzy, Elvis - mój pies, . Zajęłam miejsce pomiędzy babcią a kuzynem Bob'em. Jedyne wolne miejsce.
- Dzień dobry. - Przywitałam się, jak dobre maniery nakazują. Wszyscy odpowiedzieli skinieniem głowy, poza wujem Joseph'em, który był zajęty bardziej jedzeniem niż tym, kto dosiadł się do stołu. Nic nie szkodzi. Przejechałam wzrokiem po stole i tym co się na nim znajduje, naleśniki, nutella, tosty, jagody, truskawki, kawa...  Śniadanie bogów, jak nie lepiej. Sięgnęłam po naleśniki, nasypałam na nie jagód, polałam sosem czekoladowym i rozkoszowałam się smakiem.
- Smakuje Ci, Ruby? - Zapytała mnie zatroskana babcia. Kiwnęłam głową w odpowiedzi "Tak" i uśmiechnęłam się. Z góry dobiegł mnie dźwięk.
- To mój telefon. Przepraszam. - Wstałam od stołu i pobiegłam po schodach do góry, dość niezgrabnie, bo potykając się na ostatnim schodku i prawie upadając, gdyby nie poręcz. Wpadłam do pokoju i przetrzepałam kołdrę, poduszki i ciuchy leżące na łóżku aż w końcu odnalazłam telefon. Na ekranie napisane było: Harry. Uśmiechając się do siebie, odebrałam.
- Hej, Harry.
- Hej, skarbie. Nie obudziłem Cię ?- Tak cudownie było móc znów usłyszeć jego głos.
- Nie. Cieszę się, że dzwonisz.
- Tęskniłem.
- Ja też.
- Nie odnalazłaś chyba tam sobie mojego zastępcy, prawda? - Głos Harry'ego posmutniał.
- Oszalałeś?! - Zaczęłam się śmiać. - A co tam słychać u Ciebie? - Zapytałam, już nie śmiejąc się.
- Wstałem, zjadłem śniadanie, zadzwoniłem do Ciebie.... Wiesz, poranek jak poranek...  - Westchnął.
- U mnie podobnie. Wiesz jakie tu są super poranki? A śniadania? Słuchaj, serio, śniadania... Śniadania bogów. Mimo, że jestem tu jeden dzień, to czuję się jak bogini! A gdybyś widział łazienkę..  A pamiętasz, jak pokazywałam Ci mój wymarzony pokój? No to taki tu dostałam... Harry, tylko Ciebie tu brakuje...
- Widzę, że Ci tam dobrze. Mówiłem, mama ma zawsze rację.
- I mama też mi to mówiła! - Zaśmiałam się. - Tata też by mówił... - Mój głos załamał się.
- Nie płacz, aniele. - Teraz Styles szeptał do komórki. - Opowiesz mi może jeszcze o tym, jak Ci tam dobrze?
- Jesteś dla mnie taki dobry...
- Kochanie... - Głos loczka spoważniał.
- Hm?
- Mam niespodziankę.
- Jak... - Nie zdążyłam dokończyć, ponieważ po domu rozległ się dzwonek. - Poczekaj. - Rzuciłam telefon i zbiegłam po schodach do drzwi. Może przyszła moja torebka której zapomniałam...Otworzyłam powoli drzwi, rzucając się na szyję osobie stojącej za nimi i pocałowałam chłopaka w usta. - Harry... - Wyszeptałam.
- Mówiłem, że mam niespodziankę. - Odsunął mnie od siebie i uśmiechnął się. - Cieszysz się?
- Jasne, że tak.. - Znowu przytuliłam się do chłopaka. - Nie puszczę Cię. Jak ty tu dojechałeś?  A poza tym, nie słyszałam abyś czymś jechał kiedy rozmawialiśmy.
- Będziesz robić dochodzenie, najdroższa? - Na twarzy Harry'ego pojawił się uśmiech. Ten, który jak powiedział był przeznaczony tylko dla mnie. " Pamiętaj, że jeżeli jeszcze raz zobaczysz ten uśmiech, jest on dla Ciebie i tylko dla Ciebie, niezależnie czy będziesz przede mną ty czy ktokolwiek inny. Musisz wiedzieć, że kiedy się tak uśmiecham myślę o Tobie, Ruby " i złożył na moich ustach głęboki pocałunek. Zrobiło mi się ciepło na samo wspomnienie.
- Wejdziesz? - Odsunęłam się od drzwi, wchodząc głębiej do domu, aby zrobić Styles'owi przejście.
- A może ty wejdziesz? - Ukłonił się w pas i wyciągnął przed siebie rękę. Kilka loczków opadło na jego dotąd nagie czoło. Uśmiechnęłam się do chłopaka i wyszłam.
- Wychodzę! - Krzyknęłam, wychodząc. - Wiesz, nie złapię Cię za rękę bo od dziś nie zasługuję na traktowanie mnie jak damy, raczej jak ciamajdy. - Zaśmiałam się, Harry zrobił to samo, wziął moją rękę i przyciągnął mnie za nią do siebie, składając na moich ustach długi, namiętny pocałunek, następnie podniósł mnie, dalej śmiejąc się i niósł przez dobre 10 metrów.
- Możesz mnie puścić, naprawdę. - Przekonywałam chłopaka, wyrywając się. - Nie potrzebuję sług.
- Bogini, sama powiedziałaś, że czujesz się jak ona. Powinienem Cię nosić.
- Oh, Harry.. - Pocałowałam chłopaka, odwzajemnił pocałunek.   - Gdzie idziemy?
- Zamknij oczy i pozwól się nieść. Jesteś taka lekka...

Nie wiem dokładnie, ile minęło, od kiedy Loczek kazał mi zamknąć oczy, wydaje mi się, że mniej więcej dziesięć, do piętnastu minut. Kiedy pozwolił mi je otworzyć, znajdowaliśmy się na "plaży" w każdym razie czyś, co ją przypominało, przede mną rozpościerało się małe jeziorko, wszystko otoczone było lasem, więc chyba musiało minąć trochę więcej niż piętnaście minut...  Pod jakimś drzewem leżał koc, na nim dwa ręczniki, i kosz pełen przekąsek. Harry stał za mną, przytulając się do mnie i szepcząc miłe słowa do mojego ucha.
- Pięknie... - Wyszeptałam, tylko tyle zdołałam powiedzieć, bo widok był naprawdę olśniewający. Weszłam na jakieś wzniesienie, spojrzałam pod siebie. Nisko, około metr nad wodą, chociaż mogłam się mylić. Dzisiaj jestem ciamajdą. W mgnieniu oka zaczęłam żałować tego, znalazłam się w wodzie.
- Harry! Zwariowałeś?! - Krzyczałam z wody. Z tej perspektywy jednak było więcej niż metr. Nieważne. Styles stał tam, gdzie ja wcześniej i uśmiechał się do mnie, jednocześnie ściągając z siebie koszulkę, spodnie, buty... - Co ty robisz?! Nie masz chyba zamiaru ściągać majtek?!
- Jak mamy to gdzieś zrobić, to czemu nie tu ?! - Krzyczał ze wzniesienia.- Sama mówiłaś, że jest tu pięknie!
- Harry, nie ! - Krzyczałam na chłopaka.
- Jak sobie chcesz. - Wzruszył ramionami i wskoczył do wody obok mnie. Wypłynął spod wody a jego loczki ponownie opadły na jego czoło. - Kocham Cię. - Powiedział, po czym złapał za moją koszulkę i ściągnął ją ze mnie, odrzucając ją za siebie.
- Harry, nie mam kolejnej koszulki. - Zaczęłam śmiać się, ponieważ chłopak przeszedł do obsypywania mojej szyi pocałunkami.
- Nie obchodzi mnie to. - Uśmiechnął się, oblewając mnie wodą. Zaczęliśmy się oboje śmiać.
- Ciebie nic nie obchodzi - Zanurkowałam, przy czym prysnęłam na chłopaka wodą. Gdy wypłynęłam na powierzchnie, nigdzie go  nie było. - Harry? - Zapytałam niepewnie.
- Tu, aniele. - Odwróciłam się w stronę, skąd dobiegał ochrypły głos. Chłopak stał na wzniesieniu, nie tym, z którego zrzucił mnie wcześniej, tylko o wiele, wiele wyższym, w ręce trzymał linę przywiązaną do wysokiego drzewa.
- Nie mów, że skoczysz. - Mój głos zabrzmiał poważnie. Zbyt poważnie. Twarz chłopaka przyjęła wyraz zaskoczenia. - Oczywiście beze mnie. - Ruszyłam w stronę brzegu, z wielkim trudem, ponieważ woda hamowała mnie.


Powoli zaczęło się ściemnać dlatego z Harry'm postanowiliśmy się zbierać, oboje wiedzieliśmy, że moja babcia pewnie się już o mnie niepokoi, poza tym, zapomniałam zabrać telefon z pokoju. Pochowaliśmy wszystkie batoniki, ciastka, napoje do piknikowego kosza a na sam konie zwinęliśmy koc. Tajemnicą dla mnie pozostanie skąd ten kosz się tam wziął. Loczek znów wziął mnie na ręce, teraz nie szarpałam się już, ponieważ byłam zbyt zmęczona. Bynajmniej widziałam teraz całą drogę powrotną. Po 30 minutach byliśmy już na miejscu, nie mam pojęcia, dlaczego wydawało mi się, że dziesięć, piętnaście minut. No cóż, mam dzisiaj wyjątkowo pechowy dzień. Styles odstawił mnie na werandzie i pocałował w czoło.
- Do zobaczenia jutro, kochanie. -  Wyszeptał, opierając swoje czoło o moje.
- Będziesz jutro ? - Oderwałam swoje czoło od czoła chłopaka i spojrzałam mu w oczy. - Naprawdę? Mówiłam Ci, jesteś dla mnie za dobry. Gdzie nocujesz?
- Będę jutro. - Chłopak złapał mnie za podbródek, podniósł moją głowę do góry i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.


________________________________


Łapcie, takie na spontana.
Mam nadzieję, że się wam spodoba.
Komentarze mile widziane. ♥
- Z


4 komentarze:

Translate