Sama pisałam ♥
Mam na imię Asia <bez obrazy dla Aś >, mam 17 lat, kocham One Direction. Moje życie to pasmo samych niespodzianek, dlaczego??
Od ponad dwóch lat żyję ze świadomością, że mam raka.
Mogę umrzeć w każdej chwili, a lekarze nie dają mi szans.
Utworzyłam listę, na której są punkty, które muszę spełnić przed moją śmiercią.
Jest jeden punkt, który tylko się liczy. JEST NAJWAŻNIEJSZY. A brzmi on:
1. Spotkać One Direction
Trzymałam tę listę pod moim łóżkiem, do czasu, aż tata nie wziął jej i nie przeczytał. Spojrzał na mnie z litością i smutkiem w oczach i rzekł "Naprawdę są dla Ciebie aż tak ważni"? Pokiwałam głową, że tak. Uśmiechnął się do mnie, a w jego oku pojawił się błysk. "O co tato chodzi?" Spytałam. Uśmiechnął się po raz kolejny, złożył kartkę, włożył ją do kieszeni i wyszedł z pokoju. Mój tata zawsze był tajemniczy, fakt. Ale ta dzisiejsza tajemniczość była inna. Nie przejmując się tym, odpaliłam laptopa i weszłam na twittera One Direction, poczytać ich wpisy. Jeden wpis do One Direction przykuł moją uwagę.
" Mam córkę chorą na nowotwór, jej marzeniem jesteście wy. Proszę, spełnijcie je. " + zdjęcie
Spojrzałam kto to dodał.
TO BYŁO NAZWISKO MOJEGO TATY.
Odpowiedź chłopców:
Podaj nam adres, już jedziemy :)
Wylogowałam się z Twittera, następnie podbiegłam do taty i mu podziękowałam. One Direction miało stanąć przed moimi drzwiami w każdej chwili, myślałam, że umrę na zawał. Po 3 godzinach w moim domu rozlega się głośny dzwonek do drzwi, kończę makijaż, gdy nagle tata woła z dołu, że mamy gości. Zbiegam na dół. Przede mnie wyskakuje loczek - Harry Styles, mocno mnie ściska, i życzy powrotu do zdrowia, a reszta chłopców robi po kolei to samo. W końcu oznajmiają mi, że jestem najwidoczniej ich największą fanką, ja zaproponowałam im, żeby weszli ze mną do góry, do mojego pokoju. Zrobili to. Gdy otworzyłam drzwi, im oczom ukazał się pokój zrobiony jak kaplica, tylko że na cześć One Direction, nie Boga. Na jednej ścianie były przedmioty charakterystyczne dla chłopców, na drugiej biała ściana z plakatami, na trzeciej byli oni namalowani farbą, a na czwartej było.. pusto. Zostawiłam miejsce na ich autografy i moje zdjęcie z którymś z nich, chociaż nie liczyłam, że to się kiedykolwiek spełni. Opis pokoju pasuje trochę jak do jakiejś psychopatki, ale cóż... Kocham ich i uważam, że na to zasługują jak nikt inny.
Chłopcy rozeszli się po pokoju i zaczęli wszystko oglądać.
- Miałabyś ochotę przejść się z nami do jakiejś restauracji ?? Niestety, nie zrobimy Ci żadnej niespodzianki, nie znamy okolicy, więc... Ty nam ją pokażesz. - Zaproponował Niall i uśmiechnął się szeroko.
- Nie będzie wam przeszkadzał mój brak włosów?? - Zapytałam, gdyż większości on im przeszkadzał, dlatego wstydzili się pokazywać ze mną.
- Skarbie, jesteś piękna czy z włosami, czy bez. - Uśmiechnął się blondyn. Odwzajemniłam.
- No, to dalej, zabierz gdzieś nas, zgłodniałem. - Uśmiechnął się po raz trzeci.
Zeszłam z nimi na dół, wyszłam przed dom, a oni wsadzili mnie do ich samochodu, chociaż chciałam pojechać tradycyjnie, taksówką.
Poprowadziłam ich aż pod samą restaurację.
Zamówiłam kurczaka po chińsku, Niall wziął to samo, a chłopcy zamówili szaszłyki z frytkami.
Czułam się trochę nieswojo, gdyż blondyn nie spuszczał ze mnie wzroku, chłopcy też chyba to zobaczyli, ponieważ Harry nie wytrzymał i nakrzyczał na niego
- Niall!! Nie gap się tak na nią!
- Sorry.. Ale nie potrafię inaczej.
- Dlaczego? - Spytałam, chociaż nie powinnam im się wtrącać, ale to było silniejsze ode mnie.
Twoje Imaginy Są Najlepsze ! <3
OdpowiedzUsuń*.*
OdpowiedzUsuńsmutałę trochę
OdpowiedzUsuń<3 <3 <3 <3
OdpowiedzUsuń