wtorek, 25 grudnia 2012

Liam Payne

<3
Skróty: [IDTK. ] - Imię dla Twojego konia . , [T.I.] - Twoje Imię
 - Skarbie, zejdź na dół, jedziemy na konie, nie pamiętasz ? - Pośpieszał mnie Liam.
- No już, już... Wiesz chyba, jak ja okropnie wyglądam jak się obudzę rano ?
- Nie wiem.. Mi się podobasz, zawsze, nie ważne o jakiej porze i w jakich okolicznościach . ♥ - głos Liama zabrzmiał słodko i troskliwie.
- Już idę .! :) - Zawołałam do Liam'a.
~*~
- Wsiadaj . - uśmiechnął się do mnie słodko oraz otworzył drzwi do samochodu .
- Ah, mój dżentelmenie . - powiedziałam, gdy wsiadł do samochodu i musnęłam wargami jego wargi. Uśmiechnął, się , odpalił silnik i powiedział tylko :
- W stajni, czeka na Ciebie niespodzianka, kochanie .
~*~
Po półtorej godziny jazdy, przybyliśmy na miejsce. Liam założył mi opaskę na oczy i szepnął ;
- Zaufaj mi . - pocałował mnie i prowadził mnie przytuloną do jego ramienia. Ściągnął mi opaskę a ja ujrzałam przed sobą konia, z fioletowo-brązowym kantarem. Był piękny .
- To dla Ciebie, ode mnie .
- Liam, dziękuję... Nie musiałeś.. Naprawdę..
- Ma na imię [ IDTK. ] . Mam nadzieję, że Ci się podoba . - Pokiwałam głową, uśmiechnęłam się, Liam rozłożył ramiona i wpadłam w jego ręce niczym piórko, tak lekko . ♥   - Kocham Cię.. Dam Ci wszystko, co tylko zechcesz . ~szepnął Liam .
- Ja Ciebie też . Niczego nie żałuję,
- Zaraz.. Czego masz żałować ? - odsunął się, udawał wkurzonego . Pokazałam mu na mój brzuch . Liam się rozpromienił, podszedł do mnie i ostrożnie mnie przytulił, uważając na mój brzuch.
- Może.. Zrezygnujemy z koni? Jeszcze spadniesz i co się stanie ? - Troszczył się Liam.
- Liam, nigdy nie spadłam z konia, wszystko będzie dobrze, ufasz mi?
- Tak, ale.. Ja chce dla niego jak najlepiej . - wypowiadając te słowa, spojrzał na mój brzuch .
- Rozumiem. Słowo daję, nic się nie wydarzy.
- Oby.. - Odpowiedział Liam, wyraźnie zaniepokojony faktem , że może się mi.. nam, coś stać .
 ~*~
Jeździliśmy tak już trzy godziny, po lesie.
- Wracamy. Robi się ciemno, dziki wyjdą, wypłosza Twojego konia,a ty z niego spadniesz jeszcze..
- Oh, no dobrze .. Ale jak widzisz, nadal żyję.
Wracaliśmy, odstawiliśmy konia  do stajni, Liam powiedział, że nie mamy czasu, jutro po niego on sam przyjedzie, weźmie wolne i będzie się mną opiekował jak długo to możliwe.
~*~
 Wróciliśmy szczęśliwie do domu, gdy Liam wjechał do garażu, westchnął z ulgą.
- Jak dobrze, nic wam nie jest... Dojechaliśmy bezpiecznie...

KONIEC CZ.I



2 komentarze:

Translate